BOHATEROWIE KASZUBSKICH LEGEND

W  doborze legend kierował;am się przede wszystkim możliwościami percepcyjnymi swoich uczniów. a także względami edukacyjnymi i wychowawczymi, wynikającymi z ich treści.

Spośród wielu dostępnych wybrałam, między innymi, legendy autorstwa Janusza Mamelskiego ze zbioru “Legendy kaszubskie” Wydawnictwa “REGION”:

Skorzystałam także z informacji, zawartych w “Bedekerze Kaszubskim”, R.Ostrowskiej i  I.Trojanowskiej, w którym znalazłam opis legendy związanej z herbem Kościerzyny oraz Ciotki Borowej –  dobrego ducha kaszubskich lasów.

W trakcie omawiania legend uczniowie:

Po omówieniu kolejnej legendy następowało przedstawienie jej treści lub bohatera w pracach plastycznych uczniów. Do zajęć tych wykorzystałam obrazy konturowe z wymienionych wcześniej pozycji książkowych.


Stworzenie Kaszub

Na podstawie legendy Stworzenie Kaszub dokonałam z uczniami podsumowania wiadomości na temat elementów krajobrazu naszego regionu. Z treści tej legendy uczniowie dowiedzieli się, że piękno naszego krajobrazu zawdzięczamy opiekuńczemu Aniołowi Kaszub.

(streszczenie)  Bóg, tworząc świat wziął do ręki worek pełen gór, dolin i lasów, pól i jezior, rzek, mórz i innych rzeczy i rozsypywał je na ziemi tworząc różne piękne krainy. W nadmiarze pracy nie zauważył, że teren Kaszub zajmują jedynie jałowe, piaszczyste pola. Anioł widząc smutek mieszkańców tego terenu zapytał więc Boga: “ Ojcze, popatrz na ten biedny, kaszubski kraj. Ludzie są smutni. Zostawiłeś tam tylko jałowe, piaszczyste pola. Czy naprawdę nie mogłeś dać im nic więcej ? ”.Troska Anioła bardzo wzruszyła Boga toteż wziął ponownie worek do ręki i wysypał nad Kaszubami wszystko, co w nim pozostało. Efekt okazał się zadziwiający bowiem na dnie worka pozostały:pagórki, rzeki i strumienie, jeziora, lasy, pola i łąki. Spadając na piaski tworzyły przepiękny krajobraz.oryginalny teks >>


Niedźwiedź pod lipą

Legenda związana z powstaniem herbu Kościerzyny opowiada o groźnym misiu, który żył ongiś w borach tutejszych i, co gorsza, napadał na ludzi i bydło. Był prawdziwym postrachem biednych gburków. Wreszcie znalazło się dwóch odważnych mężczyzn, ojciec i syn, którzy zabili niedźwiedzia. Czynem tym zyskali uznanie tak ogromne, że lud leśny obrał ich swymi wodzami. A gdy w miejscu pokonania kudłatego wroga zbudowany został gród przyjęto do herbu, wizerunek misia. Lipa przybyła później, wzięła się stąd, że w kościerskiej “Karczmie pod Niedźwiedziem ” pijano chętnie miód. A miód to lipy. Było zresztą tych drzew w okolicznych lasach sporo, tak że w mieście wyrabiano słodki trunek nawet dla Gdańska. (* R.Ostrowska, I.Trojanowska; “Bedeker Kaszubski ” Wydawnictwo Morskie; Gdańsk 1974.)


Ciotka Borowa

Zapoznanie z postacią Ciotki Borowej odbyło się przed zaplanowaną wycieczką do lasu. Analizując postawę bohaterki uczniowie:
– poznali znaczenie słów: wandal oraz pseudoturysta,
– wypowiadali się na temat właściwego zachowania się w lesie,
– uczyli się  ochrony i  szacunku dla  przyrody.
W lesie napotkać można Borową Ciotkę – staruszkę w szacie czerwonej jak pień sosny, przepasanej zielonym pasem z igliwia. Ma diadem z szyszek na czole i niesie kosz i kij, jakby ot, tak sobie, wyszła na grzyby. Ale dobry człowiek nie potrzebuje się jej bać; Borowa Ciotka to duch opiekuńczy borów i lasów, broni przed czrownicami i błędnymi ognikami, a zbłąkanych prowadzi do swego drewnianego dworku i daje schronienie. Przychylna dzieciom, napełnia im kosze jagodami i grzybami. Ale biada szkodnikom leśnym, łamiącym drzewa, niszczącym poszycie, bezmyślnym wandalom. Wysyła przeciw nim komary, osy i żmije. Dawniej nawet wilki były na jej usługach, szkoda, że ich teraz zabrakło, gdy Borowa Ciotka ma ręce pełne roboty z pseudoturystami. Została jej jednak jeszcze najgroźniejsza broń: w wypadkach szczególnie rażących może zamienić w jałowiec. (* R.Ostrowska, I.Trojanowska: “Bedeker Kaszubski”, Wydawnictwo Morskie; Gdańsk 1974.)



Diabelski kamień

Historia diabła z legendy Diabelski kamień potwierdza zasadę mówiącą o tym, że w postępowaniu należy kierować się uczciwością, a nie przebiegłością, ponieważ można wpaść we własne sidła.

(streszczenie) Od wielu wieków w lipcu Kaszubi pielgrzymują do Gdańska na odpust świętego Dominika, aby się pomodlić, wyspowiadać i zmienić na lepsze. Pielgrzymki te bardzo złościły diabła więc postanowił zatarasować wejście do miasta. Długo latał nad Kaszubami w poszukiwaniu odpowiedniego kamienia, który ostatecznie znalazł w lipuskich lasach. Ponieważ dzień odpustu się zbliżał należało od razu przystąpić do działania, gdyż głaz był wyjątkowo wielki i ciężki. Diabeł obwiązał głaz łańcuchem i uniósł. Ze względu jednak na ogromny ciężar zmuszony był często odpoczywać. Ponieważ letnie noce są krótkie i szybko nadchodził świt, a diabeł był dopiero w Owśnicach niedaleko Kościerzyny, musiał więc przerwać pracę i poszukać schronienia. Niestety, wkoło nie znalazł nic odpowiedniego więc postanowił wywiercić dziurę w swoim kamieniu i do niej wskoczył.Kiedy gospodarz rano zobaczył głaz na swoim polu bardzo się zdziwił.Postanowił usunąć głaz, gdyż ten tarasował mu wjazd na pole. Poprosił sąsiadów o pomoc. Razem próbowli ruszyć głaz, a gdy to się nie udało, starali się go rozłupać. Głaz jednak stał niewzuszony, jakby jakaś tajemna siła trzymała go w miejscu. Nie mogąc poradzić sobie z kamieniem zdecydowali postawią na nim krzyż. I tak kamień z umocowanym krzyżem stoi po dziś dzień. Diabeł zaś usunął się przed nim w sam koniec dziury i, jak dotąd, nikt go stamtąd jeszcze nie wypuścił. oryginalny tekst >>


Stolem

Legenda Stolemy w bardzo prosty sposób uświadomiła uczniom, że siła nie zawsze idzie w parze z rozsądkiem. Tłumaczyła także komu zawdzięczamy wielkie głazy rozrzucone po okolicy.

(streszczenie) Stolemy to olbrzymy, przypominające kształtem ludzi, ale wzrostem przewyższające ich kilkakrotnie. Posiadały ogromną siłę, dzięki której wyrywały drzewa z korzeniami, a wielkimi głazami ciskały jak ziarnkami grochu. Pewnego razu dwa olbrzymy, odpoczywając nad morzem zaczęli rozmawiać o ludziach. Ich niepokój wzbudzał fakt, że jest ich coraz mniej, a ludzi coraz więcej. Uradziły więc, że trzeba ludzi zniszczyć. Słysząc tę rozmowę młody rybak cichutko wszedł na sosnę i szyszką rzucił w nos starszego stolema. Ten zdenerwowany poderwał się i krzyknął na młodego, aby nie robił głupich żartów. Młody, nie wiedząc o co chodzi, tłumaczył, że nic złego nie zrobił. Kiedy się uspokoili i ponownie zasnęli rybak rzucił szyszką w nos drugiego stolema. Teraz młody rozgniewał się na starszego, ale szybko dał się udobruchać. Po chwili rybak znowu rzucił w starszego, później jeszcze raz w młodego i rzucał tak długo, aż doszło między nimi do ostrej sprzeczki, która bardzo szybko przerodziła się w bójkę. W czsie tej bójki najpierw tarzali się w piachu, potem bili się pięściami, wyrywali drzewa, walczyli maczugami, dobywali kawałki skał i rzucali w siebie ze złością. Kiedy zabrakło im sił legli obok siebie nie mogąc ruszyć ani ręką ani nogą. Starszy namawiał młodego, aby ten przyznał się że rzucał szyszkami. Kiedy nie mogli porozumieć się w tej sprawie nagle zrozumieli, Ęe mógł to zrobić jedynie człowiek, a skoro wszyscy ludzie są tacy, to prędzej czy później ziemia będzie należała do nich. Nie byli jednak już wstanie nic zrobić bo zasnęli na wieki. oryginalny tekst >>


Wdzydzana

Z postacią Wdzydzany zapoznałam uczniów organizując wycieczkę do Wdzydz Kiszewskich, gdzie mieliśmy zobaczyć jak żyli i czym zajmowali się dawniej Kaszubi. Z legendy tej uczniowie dowiedzieli się, do jakich poświęceń zdolny jest człowiek w imię miłości do ukochanej kaszubskiej ziemi. Przebywając na terenie skansenu mogli zobaczyć jezioro, w którym do dziś mieszka Wdzydzana.

(streszczenia) W połowie drogi z Gdańska do Chojnic wybudował swój gród rycerz Boles. Nie miał syna, więc wszystko pozostawił córce Cyranie i zięciowi Sorce. Sorka maiał tylko jedno dziecko, córkę Wdzydzanę. Razem często chodzili do wsi, rozmawiali z chłopami, pomagali im, dla każdego mieli dobre słowo i serdeczny uśmiech. Wszyscy ich bardzo lubili.Kiedy jednak zmarła Cyrana Sorka nie mógł znaleźć sobie miejsca, więc postanowił wrócić w swoje rodzinne strony. Chciał oczywiście zabrać ze sobą córkę. Decyzja ojca wywołała sprzeciw Wdzydzany. Popszła więc po radę do starej wróżki. Z ust wróżki usłyszała, że aby pozostać tu na zawsze musi wyrzec się ludzkiej postaci, zamienić się w rusałkę i zamieszkać w tutejszym jeziorze. Jeżeli tego nie uczyni, to ojciec nie ustąpi i zabierze ją ze sobą. Słowa te bardzo zasmuciły Wdzydzanę. Nie widząc jednak innego wyjści zgodziła się na propozycję wróżki. Zatroskany ojciec długo szukał córki. Kiedy ukazała się jako rusałka zrozumiał, jak bardzo kochała tę ziemię. Pogodził się z jej wyborem, pożegnał i odjechał oryginalny tekst >>



PixExpose - Software to create and publish your own web gallery and photo albums on the Internet PixExpose - Software to create and publish your own web gallery and photo albums on the Internet